SteamDeck
SteamDeck
Recenzję tą piszę, mimo iż obecne nakłady SteamDeck się wyczerpały w niektórych częściach świata. Sprzęt podobno jest dostępny w Europie. Ludzie sądzą, że jest to spowodowane naciskami na rozwój AI, co pochłania spore ilości pamięci nieulotnej, jak i ulotnej. Co ciekawe, to ten sam problem mają sprzęty Valve, które nie zostały jeszcze zaprezentowane: Steam Frame i Steam Machine. Przejdźmy jednak do meritum.
SteamDeck jest jedną z tych rzeczy, które nie będąc nowinką, zrewolucjonizowały świat. Wcześniej były już konsole przenośne oparte na GNU/Linux jak GPD2, itd. Mimo wszystko, to były mało znaczące dla świata. Ktoś kiedyś powiedział, że jeżeli chcesz zmienić świat, to musisz zjednać sobie ludzi, co wypisują duże checki. I tak samo, jak przypuszczenia, że Android namieszał, bo został wydany przez wielkie korpo, a to samo można odnieść do tego, że Windows nadal ma swoje miejsce w świecie, to temu samemu można przypisać sukces SteamDecka. Mimo wszystko, to SteamDeck jest czymś dobrze zaprojektowanym.
SteamDeck, to połączenie kilku światów. Jest to tak naprawdę przenośny komputer z kontrolerem do grania i zamkniętym w małej obudowie. Brak tu fizycznej klawiatury, a sterować kursorem można przy pomocy dwóch touchpadów. Domyślnym trybem jest tryb grania, a Valve zaprojektowało specjalny kompozytor/menadżer okien, co jest przystosowany do wyświetlania jednego okna naraz i zoptymalizowany pod gaming. Z pomocą przycisku Steam możemy przełączać okna, czy wychodzić z aplikacji. Jest tutaj również funkcja przechodzenia na pulpit, ale o tym zaraz. Valve obecnie pracuje nad emulatorem Androida. Sprzęt ma dotykowy ekran, więc przyszłości całość będzie dodatkowo tabletem. Jest to jednak niepotwierdzone. Chodzi o Leptona, co ma pozwolić na uruchamianie aplikacji z Androida na nowym sprzęcie Valve. Może będzie instalowany na następcy SteamDecka lub SteamDecku?
Steam Deck nie został zaprojektowany z myślą, że ma być czymś mega. Specjalnie dobrano parametry, by użytkownik nie zorientował się, że sprzęt w czymś ustępuje. Ponieważ ma mały ekran, to wyświetlany obraz także jest niskiej rozdzielczości. Przekłada się to również na zużycie baterii i do tego, że nie ma obecnie najlepszych podzespołów. Mimo wszystko, to ludzie nie zauważają tego, bo wszystkie parametry zostały dobrze dograne.
Sercem komputerka jest SteamOS Holo. Jest to system oparty na Arch Linux, jednak SteamOS Holo jest dystrybucją domyślnie niezmienną. Oznacza to, że użytkownik nie może wprowadzić wielkich zmian, o ile nie użyje udokumentowanej sztuczki. Oznacza to, że domyślnie użytkownik nie może niczego popsuć. Aplikacje się instaluje przez Flatpaka. Przejdźmy do pulpitu. Jest to Linux, lecz ma kilka niedociągnięć. Po pierwsze, to pulpit działa przy użyciu serwera X, co jest mniej bezpieczne i jest problematyczne. Przede wszystkim, to mamy niedziałający pulpit przez parę sekund, po jego uruchomieniu. Działa wtedy tylko ekran dotykowy. Jest to spowodowane tym, że Steam dla pulpitu musi się uruchomić. To on ma wbudowany mechanizm tłumaczenia informacji z kontrolera na mysz, itd. Inną sprawą jest to, że to nie możemy uruchomić klawiatury ekranowej na ekranie blokady. Jednak opcja włączenia wygaszacza ekranu nie została usunięta, a nic nas nie ostrzega, iż musimy korzystać z fizycznej klawiatury. Wirtualna klawiatura także sprawia problemy. Naciśnięcie poza klawisze, powoduje niemożność dalszego wprowadzania tekstu. Trzeba ją wyłączyć i włączyć. Klawiaturę można przenosić na górę lub na dół, za pomocą jednego przycisku. Jest to spore ułatwienie. Fajną opcją jest możliwość przełączenia kontrolera, w trybie pulpitu, na sterowanie pulpitem lub kontrolera gry. Do Steam Decka możemy kupić stację dokującą, by podłączyć do niego monitor, klawiaturę i myszkę. W trybie pulpitu także możemy grać. Ja z powodzeniem zainstalowałem Epic Games Store. Grałem w Wolfenstein: New Order, Humankind, GTA V.
Dla SteamDecka są przystosowywane mega hity. To przecież konsola, więc twórcy gier znają jej podzespoły i mogą pod nią optymalizować. Pozwala to na granie, np. w Cyber Punk czy nowy Doom. Prawdą jest, że nie osiągniemy 60-klatek, tylko np. w okolicy 30. Trzeba pamiętać, że to sprzęt mobilny, więc trzydzieści klatek w grach, to coś znośnego. Działa nawet dla niektórych gier ray-tracing: https://www.pcgamer.com/valve-just-enabled-native-ray-tracing-on-the-steam-deck-and-it-actually-looks-pretty-wild/ .
Steam Deck oferuje wiele ustawień. Możemy ustawić limit TDP, klatek, sterować taktowaniem GPU, skalowaniem mniejszego niż rozdzielczość ekranu obrazu, poprawianiem przeskalowanego obrazu. Jest tego trochę.
W co możemy grać? Już wymieniłem parę tytułów. Należy nadmienić, że zweryfikowanych jest ponad 4500 gier. To są gry, które przeszły testy wykonywane przez Valve. Jednak trzeba pamiętać, że testy nie gwarantują, że np. będziemy mieć 60 klatek/s. Co prawda, to twórcy gier starają się je optymalizować pod Steam Deck, ale wymogiem nie jest, by gra działała płynnie. Wielu ludzi się zadowala takimi 30 klatkami/s. W wiele gier, zwłaszcza 2D, można grać przy 30 klatkach/s. Chociaż gry 2D są często o wiele mniej wymagające, to gracze i tak ustalają limit klatek na 30/s, by maksymalnie wydłużyć czas pracy na baterii. Dalej mamy gry grywalne, których jest ponad 9 tysięcy. Są to gry, które np. wyświetlają za mały tekst lub nie wyświetlają ikonek przycisków kontrolera Steam Deck, a zamiast tego przyciski innego kontrolera.
A ile mamy miejsca na gry? Ja kupiłem wersję z 464 GB, a do tego dołożyłem kartę SD z około 1 TB pamięci. Starczy bez problemu na wiele gier. Dodatkowo, to na kartę przerzuciłem gry i współdzielę je między Steam Deck, a PC. Po niewielkim wysiłku, możemy także trzymać zapisy gier na karcie SD. Ja jednak polecam bardziej korzystanie z chmury Valve. Na karcie SD możemy także zapisywać prefiksy Wine z Lutrisa. Oznacza to, że możemy np. współdzielić grę z GOG-a między Steam Deck, a PC.
Steam Deck, to ogólnie fajny sprzęt. Możemy z niego zrobić pełnoprawny PC, jeżeli kupimy stację dokującą i podłączymy klawiaturę, monitor i myszkę. Tryb pulpitu pozwala normalnie pracować, w tym kodować. Wiele firm tak właśnie portowało gry na Steam Decka – po prostu kupiło egzemplarz i stację dokującą. Nie jest potrzebny specjalny Development Kit. Ma sporo ustawień, pozwalających podrasować sprzęt pod siebie, np. poprawiając klatkarz, albo zwiększając czas pracy na baterii. Szkoda, że na Steam Deck 2 chyba trochę poczekamy.